| Znowu Ją dopadł. Odwieczny wirus ludzkości.
Ten, który atakuje wszystkich.
Ale jednym przechodzi łaskawie, zaszczepiając w nich energie na całe życie.
A innych okalecza. Pozbawia ich tego co mają, w zamian zostawiając im tylko sznurek wspomnień.
Aż gorzkich w swej słodyczy.
Ona właśnie wyssała taki cukierek.
Z gorzkim smakiem wirusa w środku.
Ona po raz kolejny została okaleczona.
A myślała, że już się zahartaowała.
Że już się uodporniła.
Że zaden wirus Jej już nie dopadnie.
A jednak się myliła.
Bo miłość jest jak wirus, który łapiemy niewiadomo skąd i niewiadomo kiedy.
Ona teraz to wie.
Ale wirus miłości ma różne oblicza.
Ona znów zostala okaleczona.
|